piątek, 20 lipca 2012

Tablica.pl usunięta z Google. Czy słusznie? (infografika)

W połowie maja pracownicy wyszukiwarki internetowej Google usunęli z wyników wyszukiwania kilka dużych serwisów internetowych. Przedstawiciele internetowego giganta podkreślają, że ukarali serwisy za nieuczciwe praktyki pozycjonerskie. Tymczasem jeden z usuniętych podmiotów - Tablica.pl twierdzi, że działał uczciwie i nadal ponosi niezasłużone konsekwencje.Google to wyszukiwarka, dzięki której użytkownicy Internetu mogą znaleźć w gąszczu informacji te, które ich interesują. Takie rozwiązanie powoduje, że wyszukiwarka kalifornijskiej spółki jest jednym z najpopularniejszych narzędzi sieciowych na świecie i w Polsce. Firmy od lat walczą o to, by ukazywać się na szczycie listy wyników Google, za każdym razem kiedy konkretny internauta szuka treści o tematyce prezentowanej przez daną stronę.

Dzięki silnej pozycji amerykańskiej firmy na polskim rynku to ona dyktuje warunki. Jedna decyzja administratora może spowodować, że dana strona będzie bardzo widoczna lub zginie w tłumie. Dlatego każda postanowienie o wycięciu, wywołuje na rynku duże emocje. Tak samo było też w maju 2012 roku, gdy z wyników wyszukiwania zniknęli Tablica.pl, Play i Bank Millenium. Decyzja Google była dla nas dużym zaskoczeniem, tym bardziej, że od początku istnienia serwisu zawsze działaliśmy uczciwie. Byliśmy też w stałym kontakcie z polskimi przedstawicielami Google, którzy nigdy nie mieli zastrzeżeń do działań Tablica.pl. Popieramy działania polegające na poprawianiu jakości wyników, jednak w naszym przypadku doszło do nieporozumienia. Nasza dotychczasowa współpraca przebiegała bez zastrzeżeń, ponieważ nigdy nie stosowaliśmy agresywnych technik pozycjonowania, które zarzuca nam Google. Znaleźliśmy się w zaklętym kręgu. Nie możemy wrócić do wyników wyszukiwania, ponieważ warunki stawiane przez wyszukiwarkę są nie do spełnienia - mówi Tomasz Drożdżyński, Dyrektor Pionu Ogłoszeń Drobnych w Grupie AllegroPrzedstawiciele Google w przeszłości informowali branżę, że wszelkie wątpliwości w postępowaniu serwisów będą zgłaszane i dopiero po ostrzeżeniu nastąpią konsekwencje. Tymczasem z Tablicą skontaktowano się dopiero 2 dni po tym, jak serwis został usunięty z wyników wyszukiwania. Dodatkowo, całą sytuację komplikuje fakt utrudnionej komunikacji z internetowym gigantem, który po przekazaniu informacji o karze i przesłaniu kilku domniemanych dowodów, nie chce się wdawać w dyskusje - dodaje Tomasz DróżdżyńskiJest kara, czy była zbrodnia?
Google Search Quality, zespół ds. walki ze spamem, zarzuca serwisowi korzystanie z SWLi, czyli z systemów wymiany linków, które pozwalają szybko wywindować witrynę na dobre pozycje w wyszukiwarce, oraz udostępnianie widgetów. Google wskazuje też przykładowe strony, które ich zdaniem zawierają nienaturalne linki do serwisu Tablica.pl. Okazuje się, że są to treści z Tablica.pl skopiowane przez użytkowników bądź webmasterów małych serwisów ogłoszeniowych. A na to, jak przekonują przedstawiciele Tablica.pl, serwis nie ma wpływu. W tym momencie mamy ponad 1,7 miliona aktywnych ogłoszeń oraz 11 milionów unikalnych użytkowników. Przy tak ogromnej skali praktycznie nie można zapobiec tego typu praktykom polegającym na kopiowaniu treści. Analizy naszego działu prawnego pokazały, że nie ma narzędzi prawnych, które mogłyby zakazać użytkownikom pobierania treści z serwisu, zwłaszcza jeśli ogłoszenie kopiuje jego autor, a to oni są sprawcami nienaturalnego ruchu, który zarzuca nam Google - mówi Tomasz DrożdżyńskiInternauci do promocji swoich ogłoszeń na prywatnych stronach, blogach czy forach wykorzystują także popularne widgety, które Tablica udostępniła na prośbę użytkowników. Te praktyki również zostały błędnie zakwalifikowane prze Google jako niedozwolone. Warto podkreślić, że widgety są powszechnie stosowane przez takie serwisy jak chociażby Amazon czy eBay i w ich przypadku Google nie miało podobnych zastrzeżeń. Bilans strat
W wypadku Tablicy marka serwisu okazała się na tyle silna, że jego daleka pozycja w wyszukiwarce dla użytkowników nie stanowiła dużego problemu. Za to konkurencja miała duże pole do popisu. Niektórzy webmasterzy wykorzystują naszą nieobecność w wynikach wyszukiwania i promują swoje witryny naszym kosztem - przed nałożoną karą codziennie odwiedzało nas średnio 180 tys. osób, którzy trafiali na Tablica.pl wpisując do Google nasze frazy brandowe, takie jak "tablica", "tablica pl" czy "tablica poznań". Dlatego też, natychmiast po otrzymaniu kary zdecydowaliśmy się zwiększyć nasze wydatki i wykupić kampanię w Google AdWords, zabezpieczając frazy brandowe. Nie zrobiliśmy tego, by sztucznie utrzymać ruch w serwisie, ponieważ tylko 10% z ponad 11 milionów unikalnych użytkowników trafia do nas poprzez linki sponsorowane - wyjaśnia Marcin Urbańczyk, General Manager Tablica.plJak widać kara nałożona przez Google dotyka nie tylko właścicieli serwisu, ale przede wszystkim użytkowników, nie tylko Tablicy. Mimo akcji zakrojonej na szeroką skalę, wiele szukanych fraz w dalszym ciągu daje przekierowania do stron nieistniejących czy do spamu, który miał być przecież wyeliminowany.

Zszafydoszafy.pl - nowa garderoba bez wychodzenia z domu

Ruszył nowy serwis Zszafydoszafy.pl - dedykowany kobietom lubiącym modę, a przy tym ceniącym udane i oszczędne zakupy. Witryna, oprócz możliwości sprzedaży lub wymiany garderoby, oferuje użytkowniczkom artykuły poświęcone najnowszym trendomSerwis Zszafydoszafy.pl został stworzony z myślą o kobietach, które lubią bawić się modą, nie wydając przy tym majątku, mają swój własny styl i w sposób świadomy kompletują swoją garderobę. Zszafydoszafy.pl to również miejsce, w którym zabiegane i pochłonięte obowiązkami panie, m.in. młode mamy, mogą kupić coś dla siebie i swoich pociech, nie tracąc czasu i nerwów w sklepach lub po prostu - miło spędzić czas na lekturze ciekawych artykułów czy inspirującej rozmowie na forum - mówi Krzysztof Kobylarz, pomysłodawca i właściciel serwisuWitryna Zszafydoszafy.pl wpisuje się w ekologiczny nurt, tak zwanego szafingu, którego ideą jest wymiana bądź sprzedaż ubrań, obuwia, torebek oraz dodatków i akcesoriów. Internautki, po zarejestrowaniu się do serwisu, mogą pozyskać nowe ubrania czy dodatki, pozbywając się jednocześnie rzeczy, które zalegają w ich szafach. Rejestracja do serwisu jest darmowa, a jego użytkowniczki nie płacą żadnych prowizji od przeprowadzonych transakcji. Zgromadzone w serwisie, przeznaczone do sprzedaży bądź wymiany artykuły zostały podzielone według dwóch głównych kategorii: Kobieta oraz Dziecko. W ramach każdej z nich zbudowano drzewo z kategoriami szczegółowymi. Dodatkowo, proponowane artykuły kategoryzowane są według: marki, rozmiaru, koloru i rodzaju proponowanej transakcji (sprzedam, wymienię, oddam za darmo). Wszystkich proponowanych kategorii jest łącznie kilkaset, co znacznie ułatwia odnalezienie poszukiwanego towaru i dokonanie odpowiedniej transakcji. Zszafydoszafy.pl został również wyposażony w funkcje Przymierzalni i Garderoby, dzięki którym dokonywane transakcje są nie tylko świetną zabawą, ale przede wszystkim gwarancją lepszego dopasowania zakupów do oczekiwań. Dają one bowiem możliwość przymierzenia i dopasowania ubrań, a także zaprezentowania własnych, oryginalnych stylizacji w sposób, który jeszcze bardziej zachęci użytkowniczki do ich zakupu.

Google zmienia sposób działania wyszukiwarki (wideo)

Chcemy poprawić jakość wyników wyszukiwania - mówi szef Google Polska, Artur Waliszewski na temat wprowadzonych zmian w działaniu popularnej wyszukiwarki. Chodzi o sposób pozycjonowania stron, który ma być teraz jeszcze bardziej obiektywnyZmiany, wprowadzane przez Google mają być nakierowane na skuteczność w działaniu wyszukiwarki. Celem zmian w algorytmie jest poprawianie jakości wyników wyszukiwania - tłumaczy Artur WaliszewskiNawiązuje w tym miejscu nie tylko do polityki firmy, ale też do samej definicji wyszukiwarki, która ma dostarczać użytkownikowi pożądanych przez niego rezultatów Podstawowa naszą zasadą jest to, że wyniki wysłane użytkownikowi mają być jak najlepsze, jak najbardziej obiektywne - tłumaczy Agencji Informacyjnej Newseria Artur Waliszewski

W tym przypadku chodzi o interesy internautów, przeszukujących zasoby sieci w oparciu o oprogramowanie Google'a. Firma zapewnia, że nie zapomina o tych, którzy są na drugim biegunie tej "układanki", czyli o autorach oraz właścicielach portali i serwisów, zainteresowani tym, by ich strony, w wynikach wyszukiwania były jak najwyżej. W tym celu mogą podejmować różne działania - zapewnia dyrektor Google PolskaZwraca jednak uwagę, że wiele takich zabiegów firma uważa za niezgodne ze wskazówkami dla webmasterów, które publikowane są na jej stronach. Nikomu nie mówimy, że pewne rzeczy wolno lub nie wolno robić. My tylko mówimy: jeżeli chcesz uczestniczyć w obiektywnej wyszukiwarce, która stara się dostarczyć użytkownikom najbardziej obiektywnych wyników, to przestrzegaj naszych wskazówek. Jak będziesz ich przestrzegał, to będziesz na takiej pozycji w wyszukiwarce, na jaką twoja witryna, zdaniem użytkowników, zasługuje - mówi WaliszewskiSztuczne "podciąganie" pozycji w wyszukiwarce jest sprzeczne z polityka jej twórców, negatywnie wpływa na jakość wyników. Dodaje, że zachowanie wszystkich użytkowników sieci powinno opierać się na pewnych, czytelnych zasadach. Twórcy stron je tworzą, a algorytm plus pewna mądrość innych użytkowników sieci decyduje o tym, na jakiej pozycji te strony są w wyszukiwarce - dodajeDziałania, zmierzające do tego, by sztucznie "podkręcić" daną pozycję, z definicji zaprzecza obiektywności wyszukiwarki, a na to, jak podkreśla Waliszewski, firma nie może sobie pozwolić. Skutkiem ubocznym zmian, może być to, że pewne techniki stosowane przez różne serwisy internetowe po to, żeby w tych wynikach być wyżej, przestają działa - twierdzi WaliszewskiSzef Google Polska tłumaczy, że w ten tylko sposób można budować skuteczne narzędzie, jakiego dziś oczekują użytkownicy sieci. Chodzi nam o to, żeby wyniki wyszukiwania oddawały rzeczywistą sytuację w sieci i rzeczywiście odpowiadały na potrzeby użytkowników, a nie były odbiciem tego, czy ktoś potrafi sprytniej tworzyć różne rozwiązania, które powodują podbicie strony w wynikach - dodaje WaliszewskiWyszukiwarka Google została stworzona 14 lat temu w Stanach Zjednoczonych. Według danych indeksuje ponad bilion witryn internetowych.

Internauci o Agnieszce Radwańskiej nie tylko na Facebooku

Agnieszka Radwańska przegrała w finale Wimbledonu. Dla Polaków - głodnych sukcesów po Euro 2012 - Radwańska stała się na chwilę najważniejszym dobrem narodowym, spychając w cień nawet siatkarską reprezentację. Z jakim odzewem spotkał się jej wyczyn w internecie?Internauci o Agnieszce Radwańskiej nie tylko na Facebooku"Mamy największy sukces polskiej tenisistki, największy sukces polskiego tenisa, a jak wygra to będzie to mega sukces, bo jeszcze nigdy żadna polska tenisistka, żaden polski tenisista nie osiągnął takiego szczytu. Trzymajmy mocno kciuki za Agnieszkę, by wygrała. Początek spotkania o godzinie 15:00, transmisja w Polsat Sport, WSZYSCY przed telewizory!" - zachęcał jeden z forowiczów. Polacy ruszyli więc przed telewizory, a następnie w otchłań świata www, żeby komentować relacje z pojedynku, dzielić się wrażeniami na forach i zwierzać za pomocą blogów. W ciągu 10 dni, od 7 do 17 lipca 2012 roku, o Agnieszce Radwańskiej wspomniano w internecie prawie 6 tys. razy. W tym samym czasie o zwycięstwie Polaków w siatkarskiej Lidze Światowej napisano "zaledwie" 1,8 tys. razy. Wg niektórych internautów Radwańska wyznaczyła nową jakość w polskim sporcie: "Panna Radwańska osiągnęła największy sukces w swej karierze - i była wściekła, ze jej sukces nie był pełny, że nie wygrała. To wspaniała wiadomość, gdyż świadczy o tym, że panna Radwańska chce gonić sukcesy, ma wielka ambicje i nie zadowala jej "znakomite drugie miejsce" - tak jak wielu polskich sportowców. Jestem pewien, ze dzięki takiemu podejściu do kariery panny Radwańskiej, polscy kibice będą mieli okazje do oglądania wielu sukcesów tenisistki. Wielkie brawa!!!".

Kto gratulował Radwańskiej na Facebooku?
W analizowanym czasie bardzo aktywne w sieciach społecznościowych w kontekście Radwańskiej były media i firmy.

Najwięcej, bo po kilkanaście wpisów na temat tenisistki, opublikowały na Facebooku portale o profilu sportowym: SportoweFakty.pl, SPORT, Sport.pl i Onet Sport. Intensywnie blipowała sportowa redakcja polskieradio.pl. Wśród firm najaktywniejsza była również ta o charakterze sportowym: Star Typ-Sport.

Radwańską wspierały, gratulowały lub wspominały o jej grze również osoby publiczne. Napisały o tym m.in. znane panie: Magdalena Mielcarz, Dorota Zawadzka, Maryla Rodowicz, Karolina Korwin-Piotrowska, Katarzyna Wachowska, Patricia Kazadi, Katarzyna Tusk i Monika Olejnik. Nie zabrakło oficjalnych informacji na profilach Ewy Kopacz oraz Bronisława Komorowskiego.

Okazuje się, że fanów Agnieszki Radwańskiej można spotkać w każdej branży, zarówno wśród korporacji, jak i small biznesu. Szczególnie na Facebooku, gdzie swe wsparcie lub uznanie dla tenisistki wyraziły m.in. (wybrane, w kolejności alfabetycznej): A & M Galica. Pokoje gościnne, Allegro, Ceneo, Citeam, Cottonfield Polska, Cyfrowy Polsat, Decathlon Polska, Drogerie Natura, empik.com, Gorący Kubek, Groupon Polska, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Square Space Concept Store & Interior Design, Szafy INDECO, Teatr 6. Piętro, Tymbark.

Zainteresowanie wyczynami Radwańskiej w internecie szczytowy punkt osiągnęło w dniu meczu, aby w kolejnych stopniowo i systematycznie się zmniejszać. "Polacy to Mistrzowie....każdą porażkę zamienią w wielki sukces"
Radwańska na Wimbledonie - napisano o tym prawie 2,5 tys. razy! Nie obyło się bez skandalu: europoseł Marek Migalski zagalopował się na Twitterze przy okazji pojedynku Radwańskiej z Williams, obrażając rywalkę Polki, a przy okazji także posłankę Annę Grodzką. Zdarzenie to wywołało spore zamieszanie w mediach, zdecydowana większość internautów potępiła Migalskiego w prawie 150 dyskusjach na ten temat. Kontrowersje wokół europosła zniknęły jednak w natłoku sportowych emocji związanych z finałem Wimbledonu. "Brawo Agnieszka! Znakomity pojedynek! Pokazałaś mistrzowską klasę. Tak trzymaj - w przyszłym roku puchar będzie w Twoich rekach! Trzymamy kciuki!" - takie komentarze dominują w internecie. Jednocześnie jednak dostrzec można opinie bardziej sceptyczne: "Gdybym podczas transmisji meczu miał zamknięte oczy i tylko słuchał tego, co mówi p. Tomaszewski, to byłbym przekonany, że Radwańska ogrywa Williams, i w efekcie wygrywa ten mecz. Niestety, oczu nie zamknąłem ani na chwilę. I widziałem - Radwańskiej do tenisowej doskonałości (Navratilowa, Seles, Graff, Evert-Lloyd, Hinggis, Szarapowa, itd.) brakuje tyle, ile Polsce do zrównania się cywilizacyjnie ze światem po naszej lewej ręce, gdy stoimy twarzą w stronę Bałtyku. A najlepsze jest to omawianie wielkiego sukcesu, w każdej TV, pierwszego od 70. lat. Polacy to Mistrzowie... każdą porażkę zamienią w wielki sukces". To nie jedyna wzmianka na temat komentatorów pojedynku: "Aga, jak bardzo spieprzyli realizatorzy Twój mecz, dając za komentatorów dwóch starców. Jeden komentował jak zza grobu, dusząc się, kaszląc i ledwo co sapiąc. Ludzie na łożu śmierci tak mówią, a może lepiej, bo bardziej wyraźnie. Taki komentarz w TVN - jesteś na pozycji straconej, musiałaś być i im podziękuj, jak reanimuje się trupy to tak bywa. Nie pozwalaj by trupy komentowały Twoje mecze!".

Kibice wychwycą najdrobniejsze detale
Internauci przy każdej okazji wykazują się zaskakującą drobiazgowością - w przypadku Radwańskiej dowodem tego są dyskusje na temat tego, czy żuła gumę w czasie wywiadu pomeczowego, czy pogratulowała odpowiednio rywalce oraz jak ubrany był jej ojciec, kiedy odbierał Radwańską z lotniska w Balicach. "Długo oglądam tenis, a pierwszy raz nie pogratulowała przegrana zwyciężczyni. Ponadto też pierwszy raz zawodniczka żuła gumę w czasie wywiadu pomeczowego. Nie mogła poczekać te 5 minut? Jak dla mnie pełny obciach, zwłaszcza, że to ponoć panienka z dobrego domu.
Serena zdobyła się na jakieś przyjazne zdanie o grze rywalki, Aga grała chyba z powietrzem" - zauważył z niesmakiem jeden z forowiczów gazeta.pl, co wywołało różnorakie reakcje: "Aga nie żuła gumy, tylko wzięła cukierka, bo z powodu bólu gardła nie mogła normalnie mówić", "Bezpośrednio po meczu- Aga jak najbardziej pogratulowała. Czy chodzi o przemowę? W czasie przemowy - Aga walczyła z tym, żeby sie nie pobeczeć publicznie:)", czy: "Dziewczyna, która ma wszelkie szanse stać się twarzą polskiego sportu, ogładą nie ujmuje, trzeba to uczciwie przyznać. Wielka szkoda. Ja wiem, że ona ten mecz i tę porażkę bardzo przeżywała, czuło się podczas tego wywiadu, że jest bliska płaczu - ale jednak szkoda". Może właśnie te mniejsze lub większe wpadki sprawiają, że Radwańska jest traktowana przyjaźnie przez dziennikarzy i komentatorów, trochę jak dziewczyna z sąsiedztwa, czego swoistym dowodem jest pieszczotliwe "Isia", które pojawiło się w komentarzach ponad 700 razy, a dostrzegalne jest także w mediach tradycyjnych.

Pieniądze Radwańskiej
Mimo powszechnego niesmaku i oburzenia, związanego z Migalskim, nie udało mu się zdobyć takiego rozgłosu, jaki towarzyszy rodzinie Radwańskich: o Urszuli Radwańskiej w analizowanym okresie wspomniano niemal 500 razy, o ojcu sióstr Radwańskich - niemal 400. Dosyć medialną informacją, choć - wg niektórych źródeł - nie tak świeżą, okazał się rozwód rodziców Radwańskiej, omówiony kilkadziesiąt razy w internecie. Powrót do kraju tej polskiej "pierwszej rakiety" omówiono w 0,5 tys. publikacji. W 20 materiałach wzmiankowana została torebka Louis Vuitton Radwańskiej, z którą pojawiła się na krakowskim lotnisku. Torebka, zakupy, luksusowy samochód, a przede wszystkim zarobione na korcie pieniądze - dziennikarze i internauci nie mogli tego nie zauważyć. Pieniądze są nie bez znaczenia w przypadku Radwańskiej: z jednej strony dyskusję napędzają informacje o jej zarobkach, z drugiej zaś jak mantra powtarzana jest historia kariery Radwańskiej, która możliwa była tylko dzięki wysiłkom rodziców. O sponsorach w kontekście tenisistki wspomniano w analizowanym okresie zaledwie około 90 razy, przy czym zarówno o - na przykład - Staropolance, jak i o Ryszardzie Krauze, pierwszym sponsorze, napisano po kilkanaście razy.

Nie samym tenisem żyje Radwańska
Zakupy - o tej pasji Radwańskiej wiedzą kibice oraz czytelnicy portali plotkarskich. W ciągu analizowanych 10 dni napisano o zakupach tenisistki prawie 60 razy. Nie da się ukryć, że po Wimbledonie Radwańska ma co wydawać - jest czwarta na liście najbogatszych zawodniczek sezonu, o czym napisano ponad 50 razy. Co ciekawe, nie spotkało się to z potępieniem ze strony zawistnych zwykle internautów: pod publikacjami na temat jej Lexusa - z którym w rzeczywistości współpracuje, jednak takie szczegóły zwykle internautom umykają, gdy jest okazja do hejterstwa - pojawiły się niemal wyłącznie pozytywne opinie: "Stać ją na to, niech jeździ. Zapracowała sama na tego lexusa".

Isia czy Pisia?
"Dewotkę z rydzykowej sekty. Niech ją przypilnują, żeby flagi na krucyfiks nie zamieniła. Jakby brakowało bardziej zasłużonych sportowców i nienawiedzonych" - tak zareagował jeden z internautów na wieść, że Radwańska został wybrana chorążym polskiej reprezentacji na olimpiadę w Londynie. Poruszył w ten sposób drażliwy temat politycznego uwikłania tenisistki, która deklaruje, że jest apolityczna. Po powrocie z Wimbledonu Radwańska spotkała się z marszałek Ewą Kopacz (110 publikacji), czego skutkiem były sugestie, że rząd próbuje uzyskać względy tenisistki: "Przecież Isia jest zawsze 10-go na miesięcznicy... Tusk nigdy jej nie kupi..", nie zabrakło teorii spiskowych: "Rodzina Radwańskich to zagorzali zwolennicy Jarka Kaczyńskiego. I tylko kwestia czasu, kiedy matoły z PO to wyciągną i zaczną na nią pluć". Internauci piętnujących powiązania Radwańskiej z PiSem używają formy "Pisia", choć wciąż nie brakuje komentatorów podchodzących do sprawy z dystansem: "Czy ona jest aktywnym politykiem? Prywatnie to ona może sobie nawet Korwina popierać (albo jeszcze śmieszniej) i nic nikomu do tego. Jako sportsmenka z sukcesami będzie niosła flagę, a nie rekwizyty Rodziny RM".

Autor:
Nina Olszewska, starsza specjalistka analiz przekazów mediowych IMM.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Polski e-commerce rośnie najszybciej w Europie (raport)

2,5 miliona transakcji na rynku handlu elektronicznego, przy trzycyfrowym wzroście sprzedaży, to wyniki z ostatnich 12 miesięcy. Największe udziały w nich miał sektor telekomunikacyjny, serwisy zakupów grupowych oraz sprzedawcy biletów lotniczych - wynika z raportu Zanox.Analiza zanox pokazuje preferencje zakupowe Polaków z ostatnich 12 miesięcy. Wynika z niej, że najwięcej transakcji generował sektor telekomunikacyjny - 260 tysięcy transakcji, a szczyt przypadał na okres od listopada 2011 do lutego 2012. Dużym zainteresowaniem cieszyły się zakupy grupowe z 250 tysiącami transakcjami. Największy wolumen obrotów wygenerowała natomiast sprzedaż biletów lotniczych, których zakupiono 200 tysięcy, z największą liczbą transakcji w styczniu bieżącego roku. Z opracowania wynika także, że reklama w modelu "płać za efekt" sprawdza się z powodzeniem przy sprzedaży kredytów gotówkowych i hipotecznych. Znalazło to potwierdzenie w podpisaniu ponad 10 tysięcy umów kredytowych. Zainteresowanie marketingiem afiliacyjnym rośnie w bardzo szybkim tempie. Z podsumowania ostatnich 12 miesięcy działalności nowego biura zanox wynika, że liczba wygenerowanych transakcji w Polsce rosła w trzycyfrowym tempie, w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. To ważny sygnał dla branży reklamowej oraz klientów, którzy do tej pory z pewną rezerwą podchodzili do marketingu wydajnościowego. Teraz mamy twarde dane udowadniające, że również w Polsce to rozwiązanie się sprawdza i przynosi realne zyski dla reklamodawców- mówi Jakub Maj, dyrektor regionalny na Europę Centralną i Wschodnią w zanox. Europejski lider marketingu wydajnościowego zwraca również uwagę na rosnące zainteresowanie tą formą reklamy wśród wydawców, którzy coraz chętniej publikują ją w swoich serwisach.

Zanox przedstawiając swoje wyniki, zwrócił również uwagę na to, kiedy Polacy najczęściej kupują w sieci. Z przedstawionych danych wynika, że najwięcej transakcji dokonywanych jest od poniedziałku do środy, później ta liczba spada, by z ponownie wzrosnąć w niedzielę.

Czołowe marki stawiają na efekty
W ostatnich 12 miesiącach zanox rozpoczął współpracę z czołowymi firmami i markami z różnych branż. Do programów firmy dołączyły przedsiębiorstwa z sektora telekomunikacyjnego, m.in.: Orange oraz jego marka Neostrada, a także UPC i Netia. Swoje reklamy powierzyły także serwisy e-commerce, takie jak: Groupon, ASOS, Gruper, Douglas, Limango czy nowe na polskim rynku Sarenza, Enamora. Do sieci zanox dołączyli również klienci z branży finansów i ubezpieczeń: AXA, CitiBank, Expander, Santander, Getin, Raiffeisen i BGŻ.

Jak będzie wyglądał e-commerce w drugiej połowie 2012?
Mimo zastoju w branży reklamowej, marketing efektywnościowy przeżywa rozkwit.


- Polska jest najszybciej rozwijającym się rynkiem zanox w Europie od 2 lat. Obecna skala napawa ogromnym optymizmem - reklama afiliacyjna dla wielu naszych partnerów jest głównym kanałem pozyskiwania klientów i generowania sprzedaży w internecie. Ten stan nie powinien ulec zmianie w ciągu następnych 6 miesięcy- mówi Jakub Maj z zanox.

Automatyczne transakcje walutowe - wygoda dla spłacających kredyty

Nowe rozwiązanie wprowadzone przez Internetowykantor.pl przyda się wszystkim spłacającym kredyty walutowe. Rozbudowa serwisu o funkcję auto-zatwierdzania pozwala na skrócenie czasu transakcji i brak konieczności każdorazowego akceptowania kursu waluty.Duża konkurencja na rynku wymiany walut stymuluje rozwój oferty i listy korzyści dla klientów. Rośnie dystans pomiędzy kantorami internetowymi a tradycyjnymi. Lista korzyści przemawiająca za wymianą walut online została właśnie poszerzona o automatyczne transakcje walutowe. Teraz oprócz wygody dokonywania transakcji z dowolnego miejsca z dostępem do Internetu i bezpieczeństwa wymiany walut usprawnieniu uległ sam proces obsługi.

W portalu Internetowykantor.pl, pojawiła się nowa usługa, która dodatkowo zmniejsza ilość działań jakie ma do wykonania klient podczas transakcji. Teraz każdy użytkownik portalu ma możliwość sprzedać bądź kupić walutę bez dodatkowego potwierdzania operacji w panelu klienta. Wielu z naszych klientów, to osoby spłacające kredyty walutowe. Wprowadzona funkcjonalność pozawala im na pełną automatyzację spłaty miesięcznej raty. Oprócz oczywistych zysków finansowych mogą teraz oszczędzać swój czas- mówi Michał Czekalski, współwłaściciel Internetowykantor.pl.

System automatycznie po otrzymaniu pieniędzy przelanych przez klienta przewalutowuje środki po kursie bieżącym. Po tej operacji pieniądze są przesyłane na rachunek wskazany przez klienta. Kantor umożliwia automatyczną wymianę całej przelanej kwoty lub dokładne określenie jaką ilość waluty należy zakupić. Pozostałe po transakcji środki są automatycznie zwracane na konto złotówkowe klienta.

To doskonałe rozwiązanie dla m.in. dla osób regularnie kupujących walutę, np. posiadaczy kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich czy euro. W połączeniu ze zleceniami stałymi przelewów jedynym naszym zmartwieniem staje się zapewnienie odpowiedniej ilości środków na rachunku prowadzonym w polskich złotych. Korzystający z Internetowykantor.pl mają nadal możliwość samodzielnej decyzji o momencie wymiany waluty. Osoby, które chcą wybrać kurs waluty mogą to zrobić poprzez zalogowanie się do systemu transakcyjnego.

Jaki content tworzyć? (infografika)

Content to bardzo modne słowo w branży medialnej, reklamowej i internetowej. Content jest wszak królem sieci. Ważne, aby publikować to, co przyciąga użytkowników. Jaki jest ten content, który przyciąga?Czym jest content, czyli zawartość, treść tego, co robimy w internecie? Jest to niewątpliwie esencja naszych działań. Możemy wiele mówić o formie - ciągle dyskutujemy o designie, layoutach stron oraz grafikach - ale to content jest najważniejszy. W sporze pomiędzy treścią, a formą to treść jest ważniejsza, ale aby ta treść spełniła swoją wirusową powinność musi być też ubrana w odpowiednią formę.

Na pewno infografika jest dobrą formą do przedstawienia kilku niezawodnych pomysłów na publikowane w internecie treści. Na pewno liczba 21 jest przyciągająca. Dlaczego akurat 21? Tyle bowiem praw dotyczących contentu umieszczono na poniższej grafice. Dwadzieścia jeden jest liczbą idealną, iloczynem 3 i 7, a więc cyfr symbolizujących pełnię oraz boskość. Poniższe prawa muszą więc być skuteczne i prawdziwe. Już pierwsze z nich jest zresztą tego potwierdzeniem - nasze życie faktycznie jest krótkie, a content nam o tym przypomina. Strach się bać, co będzie dalej.

Google+ walczy o użytkowników. Zagrozi Facebookowi? (wideo)

Około 250 milionów użytkowników na całym świecie, w tym około miliona w Polsce. Google+, zgodnie z założeniami jego twórców, rośnie w siłę, stając się realną alternatywą dla FacebookaĆwierć miliarda użytkowników Google+ na świecie to dla szefostwa koncernu wciąż za mało. Ambicje są dużo wyższe. Mówi się o podwojeniu tej liczby, a co najmniej osiągnięciu 400 milionów aktywnych profili do końca przyszłego roku. W ten sposób Google+ stałby się realną alternatywą dla Facebooka. Tu jest zupełnie inny koncept. Nie uważam, że takie wprost porównywanie Facebooka i Google+ ma sens, po prostu to są różne serwisy- zastrzega jednak Artur Waliszewski, dyrektor polskiego oddziału Google'a

Artur Waliszewski podkreśla, że twórcom Google+ chodziło o "uspołecznienie" poszczególnych aplikacji, firmowanych przez Google'a.

Jest to produkt, który przenika do bardzo wielu innych miejsc w sieci- dodaje.

Element społeczny jest widoczny w działaniu, np. w wynikach wyszukiwania, po wpisaniu określonej frazy w wyszukiwarce. Rezultaty są dostosowane czy wręcz uzależnione od rekomendacji osób, których konta powiązane są z profilem danego użytkownika.

Jeżeli znajomi rekomendują pewne serwisy internetowe, restauracje, hotele, fajne klipy muzyczne czy video na YouTube, to będąc zalogowanym użytkownikiem, dokonując wyszukiwania, zobaczymy te rekomendacje. Prawdopodobnie będą to lepsze wyniki niż wyniki niespersonalizowane- tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria szef Google Polska

Wiąże się to z realizacją zadań nakreślonych w strategii firmy, czyli ze spełnianiem konkretnych oczekiwań użytkownika, zarówno w przypadku prostych zapytań w wyszukiwarkach, jak i np. filmów na YouTube.

Możemy próbować zgadnąć myśli użytkownika, niezależnie od tego, kim jest. Ale z drugiej strony, wiedząc kim jest, wiedząc kim są jego znajomi, co robią w sieci, możemy też próbować dostarczyć użytkownikowi wyników, które mają szanse być dużo lepsze i trafniejsze- tłumaczy dyrektor Google Polska.

Dziś Google stawia na to drugie rozwiązanie. Wśród osób związanych z firmą głośno mówi się o chęci rywalizacji z Facebookiem. Szef Google Polska nieco tonuje te nastroje, dodając, że nie o ilość, a o jakość tutaj chodzi.

Nam chodzi o to, aby rzeczywiście ten element społeczny, czyli element kształtowania rozwiązań w naszych produktach, na podstawie tego, co robią użytkownicy i ich znajomi, był jak najbardziej widoczny- mówi Waliszewski, dodając, że tym firma będzie chciała przyciągać nowych użytkowników.

Na tym zresztą oparta jest strategia marketingowa. Google chce pokazać użytkownikowi, że z chwilą stworzenia profilu w Google+ zyska nowe rozwiązania, które będą dla niego przydatne i które na pewno wykorzysta w codziennym obcowaniu z siecią.

sobota, 23 czerwca 2012

Lewandowski, Baros, Smuda - najczęściej wyszukiwani w sieci

Tuż za napastnikiem biało-czerwonych jest Milan Baros, czeski piłkarz, który zagrał przeciwko naszej reprezentacji w "meczu o wszystko" we Wrocławiu. Na trzecim miejscu, w ogniu zainteresowania Polaków, znalazł się budzący kontrowersje trener polskiej reprezentacji, Franciszek Smuda.

Częste wyszukiwanie informacji w Internecie o Robercie Lewandowskim nie jest zaskoczeniem. Młody napastnik Borussi Dortmund od początku mistrzostw budził duże zainteresowanie kibiców - zarówno ze względu na świetną grę w spotkaniach z Grecją i Rosją jak i medialny związek z karateką, Anną Stachurską.


Milan Baros, reprezentant Czech, grający na co dzień w barwach Galatasaray Stambuł, wzbudził duże emocje kibiców swoim słabym występem w meczu przeciwko Rosji, po którym media nazwały go "śpiącym Milanem". Mimo słabych recenzji to właśnie tym zawodnikiem trener Czech straszył polską reprezentację przed meczem 16 czerwca.


Pierwszą trójkę najczęściej wyszukiwanych zamyka trener Franciszek Smuda. Emocje związane z osobą polskiego selekcjonera zmieniały się w ostatnich dwóch tygodniach jak w kalejdoskopie, od oburzenia brakiem decyzji o zmianach w pierwszym meczu z Grecją po zachwyt przemyślaną taktyką w starciu z Rosją. Niemniej, po przegranej z Czechami, atmosfera wokół byłego trenera Lecha Poznań zgęstniała. Obecnie trwa debata o zmianie selekcjonera reprezentacji przed zbliżającymi się eliminacjami do mistrzostw świata.


Najczęściej wyszukiwanym w Internecie piłkarzem na świecie okazał się Mario Gomez, napastnik niemieckiej reprezentacji, który w dwóch pierwszych meczach Euro był tylko 23 sekundy przy piłce, a strzelił 3 bramki. Gomeza, poza Niemcami, najczęściej wyszukiwali Francuzi. W Austrii, która nie zakwalifikowała się do fazy grupowej, Internautów najbardziej interesowały informacje o Zlatanie Ibrahimovicu, kapitanie szwedzkiej reprezentacji, natomiast Hiszpanie najczęściej wyszukiwali Christiana Ronaldo, który na Euro reprezentuje Portugalię. W Holandii, która ku zaskoczeniu wszystkich, odpadła po fazie grupowej, najczęściej wyszukiwaną osobą był budzący kontrowersje niemniejsze niż Franciszek Smuda, trener Holendrów - Bert van Marwijk.


Ranking 10 najczęściej wyszukiwanych bohaterów Euro 2012 w trakcie fazy grupowej w polskim Internecie:
1. Robert Lewandowski
2. Milan Baros
3. Franciszek Smuda
4. Damien Perquis
5. Christiano Ronaldo
6. Jakub Błaszczykowski
7. Wojciech Szczęsny
8. Mario Gomez
9. Rafał Wolski
10. Ludovic Obraniak

PE zdecyduje o dalszym losie ACTA, Polska pracuje nad nowymi regulacjami (wideo)

Międzynarodowe porozumienie ACTA wciąż budzi emocje. Dziś o jego losie zdecyduje komisja ds. handlu międzynarodowego w Parlamencie Europejskim. Nad nowymi regulacji pracuje Polska.Podobnie jak w społeczeństwach na całym świecie, również wśród europosłów są zwolennicy i przeciwnicy ACTA. Dziś parlamentarna komisja ds. handlu międzynarodowego (INTA) ma podjąć decyzję, kiedy na sesji plenarnej odbędzie się głosowanie w sprawie kontrowersyjnej umowy. Część członków chce, by z głosowaniem wstrzymać się do momentu wydania orzeczenia przez Trybunał Sprawiedliwości, co jednak mogłoby trwać miesiącami. Natomiast pozostali optują za natychmiastowym głosowaniem. Pozostałe komisje parlamentarne opowiedziały się za tym drugim rozwiązaniem. Jeśli również INTA podejmie taką decyzję, Parlament zajmie się umową jeszcze w lipcu. I prawdopodobnie na fali protestów w społeczeństwach europejskich, które miały miejsce zimą, ACTA zostanie odrzucone. Czekamy na decyzję Parlamentu Europejskiego i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Będziemy dopiero wiedzieli w perspektywie najbliższych paru miesięcy, jaka jest decyzja w Europie- mówi Igor Ostrowski, wiceminister administracji i cyfryzacji.

Również Komisja Europejska skłania się raczej ku opracowaniu nowych propozycji, które wyeliminują wszystkie wątpliwości związane z zagrożeniem ograniczenia wolności w sieci, a jednocześnie zapewnią ochronę praw własności intelektualnej.


Zimą, po fali protestów w całej Europie, proces ratyfikacji umowy wstrzymało wiele europejskich państwa, w tym również Polska. Żeby ACTA zaczęło obowiązywać w Unii Europejskiej, potrzebna jest ratyfikacja przez wszystkie kraje członkowskie.


Wnioski z ACTA wyciągnęło polskie Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, które pracuje nad nowymi regulacjami w polskim prawie.

Na pewno trzeba dostosowywać pewne stare, archaiczne już przepisy prawa do nowej, zmieniającej się rzeczywistości. ACTA wywołała bardzo ciekawą dyskusję, jak dalej powinien wyglądać model współpracy między twórcami, producentami, użytkownikami, pośrednikami i organizacjami zbiorowego zarządzania. Musimy temu stawić czoła i zacząć po prostu rozmawiać- podkreśla Igor Ostrowski.

Resort, po zimowych protestach społecznych, tym razem chce rozmawiać i konsultować ze społeczeństwem nowe propozycje. Temu m.in. miały służyć warsztaty o zmianach w prawie autorskim.

Są różne propozycje, które zostały wypracowane w ramach warsztatów reformy prawa autorskiego, które prowadziliśmy wspólnie z ministrem kultury w ramach debat po ACTA. Okazuje się, że niektóre propozycje są bardzo dobrze widziane, a niektóre propozycje są odrzucane- mówi wiceminister.

Raport Otwarcia, zawierający wnioski po debatach został w ubiegły piątek przekazany przez Ministerstwo Kultury do resortu administracji i cyfryzacji.


W czasie konsultacji społecznych Ministerstwo korzysta w szerokim zakresie z narzędzi internetowych.

Każdy może wejść na naszą stronę internetową i uczestniczyć w dialogu, każdy może komentować, dodawać swoje uwagi. Jedna rzecz, której żeśmy się na pewno z ACTA nauczyli, to że tego typu szerokie konsultacje z wykorzystaniem internetu są konieczne. Będziemy więc musieli wypracowywać ten model- podsumowuje Igor Ostrowski

Zdaniem wiceministra regulacje dotyczące ochrony praw autorskich w internecie nie powinny być traktowane w oderwaniu od przepisów w "realu".
Jesteśmy raczej przeciwni rozwiązaniom, które byłyby skierowane tylko na internet. Kodeks cywilny, kodeks administracyjny i kodeks karny tak samo funkcjonuje w internecie, jak funkcjonuje w realu, więc tworzenie mniemania istnienia odrębnej rzeczywistości, która się rządzi własnymi prawami, nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem- dodaje Ostrowski.

ACTA do odrzucenia. Głosowanie w lipcu

W unijnej Komisji Handlu Międzynarodowego (INTA), w czwartek (21 czerwca 2012 roku), zwyciężyła opcja odrzucenia kontrowersyjnej umowy ACTA. Ostateczne głosowania plenarne w tej sprawie odbędzie się na początku lipca. Polscy europosłowie opowiadają się za odrzuceniem ACTA.Ko­mi­sja han­dlu mię­dzy­na­ro­do­we­go Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go od­rzu­ci­ła dzisiaj umowę ACTA do­ty­czą­cą walki z pi­rac­twem i pod­rób­ka­mi w in­ter­ne­cie. Osta­tecz­ną de­cy­zję w tej spra­wie po­dej­mą wszy­scy eu­ro­po­sło­wie na lip­co­wej sesji ple­nar­nej. Oznacza to, że w starciu ze zwolennikami traktatu na razie wygrywamy 5:0. Choć czekaliśmy właśnie na taki wynik, nie da się ukryć, że nie było to łatwe zwycięstwo. A co najważniejsze - finał zmagań z ACTA czeka nas dopiero na początku lipca, podczas głosowania plenarnego w Strasburgu.- zauważa Fundacja Panoptykon, która zachęcała do wysyłania e-maili oraz do europosłów. Na te apele zareagowało kilka tysięcy osób. Jak zauważa Fundacja, Parlament Europejski od tygodni był dosłownie oblężony przez lobbystów działających na rzecz ACTA. Hollywood, przemysł rozrywkowy, wydawcy próbowali wpłynąć wszystkimi możliwymi sposobami na europejskich decydentów. Milczeli jednak ci, którzy tak głośno sprzeciwiali się ACTA w styczniu i lutym.

[center]ZOBACZ: PE zdecyduje o dalszym losie ACTA, Polska pracuje nad nowymi regulacjami (wideo)

[b]Do ostatniej chwili nie było wiadomo, jaki będzie ostateczny wynik głosowania. Układ sił w Komisji był bardzo wyrównany, więc sytuacja mogła rozwinąć się w każdym kierunku. Do stałych członków Komisji należy tylko jeden Polak - poseł Paweł Zalewski (PO), który wyraźnie deklarował sprzeciwienie się ACTA i obietnicy dotrzymał, wyłamując się z linii politycznej swojej grupy (Europejska Partia Ludowa). Z grona polskich posłów-zastępców głosował tylko poseł Konrad Szymański (PiS), także przeciwko stanowisku swojej grupy, która wolałaby czekać na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy). A zatem wszyscy Polacy obecni na dzisiejszym posiedzeniu dotrzymali słowa i opowiedzieli się nie tylko za odrzuceniem ACTA, ale także za rozstrzygającym głosowaniem już w lipcu.

Mimo, że przeciwnicy ACTA zwyciężyli, wciąż niezwykle ważna jest mobilizacja przed głosowaniem plenarnym w Parlamencie Europejskim, które zostało wyznaczone na początek lipca. Liczymy na to, że stawią się na nim wszyscy polscy europosłowie i żaden z nich nie opowie się za ACTA. Decydująca rozgrywka ciągle przed nami i właśnie teraz głos obywateli sprzeciwiających się traktatowi powinien być bardziej słyszalny.

Euro 2012 przyciąga internautów na strony TVP

Piłkarska gorączka trwa. Turniej UEFA Euro 2012 to dla fanów futbolu prawdziwe święto. W dniach zmagań reprezentacji Polski internetowy serwis sportowy TVP przeżywa oblężenie. Dodatkowo niemal 1/5 stanowią zagraniczni e-kibice.Jak wynika z raportu Gemiusa, na mecz otwarcia Euro 2012 czekali wszyscy. W dniu starcia Polska-Grecja serwis www.euro2012.tvp.pl odwiedziło 135 tys. e-kibiców (źródło: gemiusTraffic, 08.06.2012). Największym zainteresowaniem cieszyły się materiały wideo (ponad 7,3 tys. kliknięć, źródło: gemiusHeatMap, 08.06.2012) oraz plany transmisji (7 tys. kliknięć). Wśród unikalnych użytkowników serwisu TVP aż 81% stanowili fani z Polski. Pozostałe 19% to w przeważającej mierze e-kibice z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Relację ze studia telewizyjnego oraz mecz Polska-Grecja obejrzało 21 986 unikalnych użytkowników. Średni czas na użytkownika wyniósł: 37 minut i 16 sekund.
(źródło: gemiusStream, 08.06.2012).

Z kolei w starcu Polski z Rosją nie zabrakło prawdziwych piłkarskich emocji. Mecz Polska-Rosja zgromadził na portalu TVP znacznie więcej e-kibiców niż pojedynek z Grekami. Informacje o wydarzeniach związanych z UEFA Euro 2012 śledziło ponad 170 tys. unikalnych użytkowników, z czego 85% stanowili mieszkańcy Polski. W czołówce materiałów budzących największe zainteresowanie internautów znalazły się niezmiennie wideo (5,2 tys. kliknięć, źródło: gemiusHeatMap, 12.06.2012) i plany transmisji (5,4 tys. kliknięć).

Relację ze studia telewizyjnego oraz mecz Polska-Rosja obejrzało 45 661 unikalnych użytkowników. Średni czas na użytkownika to 1 godzina i 16 sekund (źródło: gemiusStream, 12.06.2012).

Jak skutecznie chronić swoje dane w Internecie

W epoce druku zabezpieczenie efektów swojej pracy nie było wielkim problemem. Istnieli oczywiście wydawcy zarabiający na nieuczciwych przedrukach lub pisarze nierespektujący praw autorskich - było to jednak stosunkowo proste do wykrycia, zatrzymania i wyciągnięcia konsekwencji.

Już od wieków informacja stanowiła najcenniejsze dobro człowieka, wartościowe z punktu widzenia zasobów naukowych, kulturowych i gospodarczych. Dziś, dzięki rozwojowi sieci i możliwości szybkiego przepływu informacji, bez względu na ograniczenia terytorialne, skuteczny nadzór nad jej obiegiem stał się zupełnym priorytetem. Źle zabezpieczone dane stają się pożywką dla nieuczciwych internautów.

Atak na zgromadzone informacje może mieć znaczenie wielowymiarowe. Kwestie ochrony dotyczą więc zabezpieczenia: danych transmitowanych siecią (a więc sam proces przesyłu danych), dostępu do zasobów informacji, jak i ochrony z punktu widzenia prawa autorskiego.

Najważniejsze jest zachowanie zdrowego rozsądku - ustalenie które informacje mogą zostać przesłanie, do kogo i przy użyciu jakich narzędzi, a także czy informacje mają wychodzić w formie jawnej czy zaszyfrowanej.

Najważniejsze działania to: kontrola dostępu (wraz z uwierzytelnianiem), szyfrowanie informacji oraz weryfikacja podpisem elektronicznym. Sterowanie dostępem dotyczy zdroworozsądkowego podejścia do kwestii bezpieczeństwa, ale i zadbania o najpopularniejszy kanał komunikacyjny - prowadzenia zaszyfrowanej kryptograficznie poczty e-mail. Rozwiązanie to oferują wszyscy liczący się administratorzy poczty.

Najpopularniejszym, ale i najprostszym sposobem zabezpieczenia dostępu do bazy jest stosowanie loginów i trudnych do rozszyfrowania haseł dostępu. Każdy serwis zabezpieczony musi zostać indywidualnie - stosowanie jednego hasła nie jest bezpieczne. Pomocne okażą się wówczas bezpłatne programy do zarządzania hasłami (jak KeePass Password Safe lub RememberMe).

Najwyższy poziom ochrony zapewni złożony dwuskładnikowy proces weryfikacji, oparty na dwuelementowej kontroli dostępu. Użytkownik musi równocześnie znać hasło, ale i być w fizycznym posiadaniu klucza dostępu np. karty zabezpieczającej.

Warto zapobiegać możliwości przechwycenia danych także poprzez dokładniejszą ochronę najważniejszych plików. Przy pomocy bezpłatnych programów (np. TrueCrypt i DiskCryptor) przeprowadzić można szyfrowanie plików i folderów, a także całych partycji i przenośnych dysków, jednocześnie udostępniając bezpiecznie pliki znajomym lub współpracownikom.
Zastosowanie opisanych narzędzi jest o tyle istotne, że przeciwdziała większości najczęściej występujących ataków w Sieci. Jak wynika z danych zgromadzonych przez rządową jednostkę CERT - nieuprawiona zmiana danych dotyczyła aż 19% wszystkich zdarzeń, włamanie do aplikacji - 13%, kradzież tożsamości - 7%, próby logowania o procent mniej, a stosowanie oprogramowania szpiegowskiego i wykorzystanie zasobów - po 5%.

Zastosowanie podpisu elektronicznego daje całkowitą pewność co do nadawcy informacji, przeciwdziałając modyfikacjom pliku oraz podszywaniu się pod adresata. W wersji darmowej, usługę opartą o międzynarodowe standardy, oferuje w Polsce wyłącznie CERTUM PCC (Unizeto Technologies) [https://service.webnotarius.eu/FastSign/home.sign].

Jest to jedyna w Polsce bezpłatna usługa w chmurze umożliwiająca składanie podpisu elektronicznego on-line pod e-dokumentami w najbardziej przyjaznej i popularnej formie dla użytkowników, jakim jest plik PDF. Użytkownicy indywidualni zyskują dzięki tej usłudze swobodę działania, oszczędność czasu i pieniędzy. Nie muszą się zastanawiać czy dokument został wcześniej podpisany, ponieważ oferowana usługa sprawdzi to automatycznie. Narzędzie pozwala bez problemu na złożenie kolejnego podpisu jeśli sygnatura już widniała. Dodatkowym atutem tej usługi jest wyeliminowanie zbędnego procesu, jakim jest konieczność instalowania i aktualizowania oprogramowania służącego do e-podpisu. Użytkownicy mogą korzystać bez żadnych ograniczeń z e-podpisu w trybie online 24h/7 za pośrednictwem przeglądarki internetowej- precyzuje Mariusz Janczak, Koordynator Marketingu Produktowego w Obszarze Biznesowym Podpis w Unizeto Technologies.

Czasochłonność inicjatyw legislacyjnych powoduje, że prawo karne nie dość szybko reaguje na zmieniający się proces wymiany informacji w Sieci, regulując jedynie ogólny obszar zagadnienia. Internet stanowi wielkie wyzwanie dla prawa autorskiego. W rzeczywistości udowodnienie przestępstwa i pociągnięcie do odpowiedzialności karnej może być niemożliwe, a sam twórca zmuszony jest do zadbania o zabezpieczenie na własną rękę.

Sama nota copyrajtowa (© Copyright) nie broni pracy. W prawodawstwie polskim zastosowanie wyrażeń "Copyright by.." i "All Rights Reserved" (także w tłumaczeniu) nie stanowi mocy prawnej, pełniąc jedynie funkcje informacyjne. Brak oznaczenia autorstwa nie odbiera twórcom praw do niego, a ochrona obowiązuje w granicach ustalonych przez prawo.
Wielu uczestników kultury sprzeciwia się wobec restrykcyjnemu stosowaniu praw autorskich, widząc w nich zjawisko ograniczające swobodny przepływ dóbr wyższych, nastawione jedynie na czerpanie zysku. Przykładem niech będzie tu chociażby zakaz odtwarzania utworów muzycznych na terenie sklepów czy barów, bez płacenia tantiem. Rozwiązaniem jest stosowanie alternatywnych licencji Creative Commons (CC), np. Non-commercial (NC) - pozwalających na swobodne korzystanie w celach niekomercyjnych, a także licencji Copyleft, zezwalających na modyfikację i dalszą dystrybucje, np. oprogramowania Joomla.

Nielegalne transakcje na Allegro. Szajka rozbita

Współpraca policjantów z przedstawicielami Allegro doprowadziła do zlikwidowania przestępczej działalności na ogromną skalę. jej mózgiem był 25-letni mieszkaniec Bydgoszczy, który odpowie m.in. za oszustwa komputerowe i kradzież informacji.Nad sprawą funkcjonariusze pracowali od kilku tygodni. Wtedy to w Internecie zwrócili uwagę na podejrzane transakcje. Z tej racji, że miało to bezpośredni związek z portalem Allegro, do współpracy z mundurowymi włączyli się także jego przedstawiciele z działu bezpieczeństwa. Rozpoczęła się żmudna analiza kilkuset transakcji finansowych i zakupowych realizowanych za pośrednictwem Internetu. Wzajemna wymiana informacji i spostrzeżeń doprowadziła do rozwiązania zagadki. Policjanci z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy, zwalczający przestępczość gospodarczą, "odwiedzili" w mieszkaniu 42-letniego bydgoszczanina. Z ustaleń policjantów wynikało, że mężczyzna to tzw. słup zatrudniony przez właściciela tej nielegalnej działalności, który tego dnia miał przyjść po odbiór towaru. Policjanci nie mylili się. Chwilę później zatrzymali namierzonego 25-latka. W wynajmowanym przez niego mieszkaniu funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. sprzęt komputerowy wykorzystywany do przestępczego procederu oraz zakupiony nielegalnie towar.

W zainteresowaniu mężczyzny były różnego rodzaju produkty. W sklepach internetowych kupował praktycznie wszystko od deski snowboard, przez sprzęt AGD, RTV, obuwie, odzież, po kosmetyki i wyroby jubilerskie. Za nabyty towar płacił z rachunków osób, których dane posiadł nielegalnie, bądź przy pomocy właśnie tzw. słupów. Z analiz policjantów wynika, że mógł on zatrudnić do tego rodzaju "pracy" kilka lub kilkanaście osób. Każdej wynajmował mieszkanie, uzyskując w ten sposób adres, na który przesyłane były zakupione produkty. Słupom zakładał rachunki w bankach lub wyrabiał karty tzw. "portmonetki", gdzie przelewał skradzione pieniądze. Tak uzyskanymi środkami płacił za transakcje. Pozyskany w ten sposób towar sprzedawał dalej również za pośrednictwem Internetu.


Zgromadzone do sprawy dowody świadczą o tym, że przez ostatnie kilka tygodni 25-latek zrobił około 100 transakcji na 54 tys. zł., a od początku roku na ponad 200 tys. zł. Wydruk samych operacji kupno-sprzedaż, których dokonał to tom akt, czyli 200 stron!


Dzisiaj (22.06.12) policjanci doprowadzili obu zatrzymanych do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ, gdzie usłyszeli oni zarzuty. Założyciel nielegalnej działalności odpowie za oszustwa, również komputerowe, a także kradzież informacji. Ponadto usłyszał zarzut za przechowywanie podrobionego banknotu. Takie bowiem fałszywe 20 zł. znaleźli u niego, w wynajmowanym mieszkaniu, funkcjonariusze. Policjanci sprawdzają teraz czy podobne pojawiły się na terenie kraju.


Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli też woreczek z biały proszkiem. Ekspertyzy wykonane w Laboratorium Kryminalistycznym KWP w Bydgoszczy potwierdziły, że to amfetamina o wadze 9g. Dlatego też, 25-latek będzie musiał tłumaczyć się również z posiadania narkotyków. Prokurator, po przesłuchaniu, złożył wniosek do sądu o jego tymczasowe aresztowanie. Najprawdopodobniej jeszcze dzisiaj zapadnie decyzja co do dalszego losu 25-latka.


Drugi zatrzymany mężczyzna odpowie za pomocnictwo. Decyzją prokuratora został on objęty policyjnym dozorem. Policjanci nadal pracują nad sprawą i nie wykluczają dalszego jej rozwoju.

Nowy Program TV - 300 stacji w Wirtualnej Polsce

300 polskich i zagranicznych stacji TV do wyboru (w tym wp.tv), przewijane (i rozwijane) menu oraz ramówka, kategoryzacja programów, hity dnia i tygodnia - Wirtualna Polska odświeżyła swój serwis Program TV.Twórcy serwisu Program TV (tv.wp.pl lub mobilnie - m.tv.wp.pl) postawili na funkcjonalność i ergonomię. Całkowicie przebudowano główne menu witryny, ramówka prezentuje zaś od teraz program 6 kanałów jednocześnie - można je przeglądać dynamicznie, bez przeładowania strony, za pomocą przycisków umieszczonych pod belką nawigacyjną. Strona główna to także propozycje filmowych hitów tygodnia oraz sugestie, na jakie filmy i seriale warto zwrócić uwagę danego dnia. Dostępne w bazie stacje ujęto w kategorie tematyczne (prezentowane w menu głównym): film, muzyka, informacje, dokument, sport, dla dzieci, dzięki czemu błyskawicznie można zlokalizować poszukiwany kanał i jego aktualną ofertę. Jednym przyciskiem można też zdecydować o tym, czy zaprezentowany nam zostanie program poranny, popołudniowy, czy nocny.. Odnaleźć ulubiony film czy serial pomoże ponadto dobrze wyeksponowana wyszukiwarka. Z myślą o abonentach np. platform telewizyjnych wprowadzono do menu zakładkę "Kanały tv.wp.pl". Po rozwinięciu listy użytkownik może wybrać tego dostawcę, z którego usług aktualnie korzysta, jak Cyfra+, Cyfrowy Polsat, Netia, czy UPC, po czym automatycznie przedstawiony mu zostanie wykaz stacji dostępnych w ramach jego oferty. To nie wszystko, wybierając opcję Twoja lista kanałów - można ułożyć 5 własnych list preferowanych programów (we wcześniejszej wersji tv.wp.pl tylko jednej) i na stałe zapisać je w witrynie, a także upublicznić je na stronie serwisu.

Nowa zakładka "Mój notes" daje możliwość dodawania w jednym miejscu ulubionych audycji, co pomaga w zaplanowaniu całego tygodnia przed telewizorem. Wystarczy zalogować się w serwisie i kliknąć w symbol gwiazdki przy opisie programu - wybrana pozycja zostanie dodana do notesu automatycznie.


Kolejnymi udogodnieniami są wspomniane już: mechanizm określający strefy czasowe oraz samouczek. Internauta może zmienić strefę (jeśli np. przebywa na innym kontynencie), wówczas w ramówce pojawią się godziny programów według aktualnie wybranej oraz zegar podający czas w Polsce. Natomiast samouczek - boks Poznaj Program TV w 60 sekund - to pojawiające się (po kliknięciu w boks) w dymkach informacje o funkcjonalnościach dostępnych w serwisie (w jaki sposób dodać materiał do notesu, wybrać dostawcę telewizji itd.).

Internetowi oszuści wykorzystują Euro 2012. Uwaga na spam

Finałowy gwizdek arbitra w Mistrzostwach Europy w piłce nożnej UEFA Euro 2012 zabrzmi dopiero 1 lipca 2012 r. i tyle czasu mają jeszcze internetowi oszuści.Drużyna Norton przechwyciła ataki typu spam 419 (znane pod popularną nazwą nigeryjskiego oszustwa), nawiązujące do UEFA Euro 2012. Wiadomość będąca oszustwem internetowym dołączana jest w pliku nazwanym "UEFA.pdf". Z maila odbiorca dowiaduje się, że wygrał loterię promocyjną UEFA Euro 2012 Cup. W pozostałej części wiadomości spamerzy wyczerpująco wyjaśniają jak weszli w posiadanie adresu e-mail odbiorcy oraz jak wybrano ten właśnie adres jako zwycięzcę spośród ogromnej liczby pozostałych uczestników.

Następnie odbiorca proszony jest o wysłanie numerów potwierdzających wygranie przez wypełnienie rzekomej dokumentacji online UEFA Euro 2012. Odbiorca proszony jest o podanie osobistych danych takich jak: nazwisko, adres, wiek, zawód oraz numer telefonu. Szczególnie interesujący jest fragment, w którym wspomniano, że adresy e-mail otrzymano od cieszących się zaufaniem firm (ich nazwy celowo zamazano). Przypominamy, że należy być szczególnie ostrożnym, gdy celem wiadomościami jest wyłudzenie poufnych danych.

Święto Muzyki z koncertami i nagrodami na Orange.pl

Orange dołącza do obchodów Międzynarodowego Święta Muzyki (21 czerwca). W związku z tą okazją na Orange.pl rozpoczyna się tydzień muzyki z konkursami, premierami teledysków, koncertami, czy ekskluzywnymi wywiadami z artystami.Pierwszy konkurs ruszył już 19 czerwca 2012 roku, w którym można wygrać spotkanie z raperem Tede. Aby wziąć udział w zabawie, należy odpowiedzieć na pytanie związane z artystą. Więcej informacji znajduje się na stronie Orange.pl w zakładce cyklu Tedego "Droga do odkupienia".

Kolejny konkurs "Płyta co godzinę", rozpocznie się w czwartek (21 czerwca) o godz. 10 i potrwa do godz. 16. Do wygrania albumy Abradaba, Kory, Strachów Na Lachy, Izy Lach i Kazika Na Żywo.

W środę (20 czerwca) swój premierowy klip zaprezentują Ten Typ Mes i The Lunatics, a piątek będzie można obejrzeć premierę teledysku laureata czwartej edycji programu "Mam Talent!", Kacpra Sikory.

Od czwartku przez cały tydzień drzwi uchyli paryski Le Comedy Club, gdzie w ramach cyklu "Jam Sessions" wystąpiły największe gwiazdy współczesnej muzyki rozrywkowej - m.in. Black Eyed Peas, 50 Cent, Mika, Kelis czy Macy Gray. Koncerty z serii "Jam Sessions" będą także prezentowane będą na kanale muzykaTV (Telewizja Tu i Tam, zakładka Web TV).

Do końca tygodnia będzie można obejrzeć także występy rodzimych artystów - Mariny Łuczenko oraz gwiazd sceny rapowej Pezeta i Małolata.

Cyberprzestępcy- komu zagrażają?

Ataki typu DDoS przeżywają od początku obecnego roku swój zdecydowany medialny renesans.Prosta metoda przeciążenia systemu, najczęściej za pomocą odpowiedniego botnetu, czyli zainfekowanej sieci komputerowej, wciąż zapewnia wysoką skuteczność w przypadku wywoływania awarii funkcjonowania serwisów internetowych. Już dawno nie mówiło się tyle o zmasowanym szturmowaniu zasobów serwerowych co od początku obecnego roku. Wszystko za sprawą coraz bardziej spektakularnych ataków tego typu. W telewizyjnych wiadomościach po raz pierwszy dziennikarze starali sobie radzić z bardziej złożonymi pojęciami informatycznymi podczas szeregu akcji związanych z protestami przeciwko ustawie ACTA. Jednak ataki DDoS w celach demonstracyjnych nie są największą zmorą. Gorzej jest jeśli w grę wchodzą poważne przestępcze zamiary lub zwyczajny internetowy wandalizm.

W ubiegłym roku głośno było o "zdedeosowaniu" witryny informacyjnej giełdy w Hong Kongu, która z tego powodu na kilka godzin musiała zawiesić swoje działanie. Jednak większość ataków na komercyjne cele odbywa się po cichu. Jednym ze sposobów czerpania przestępczych korzyści z ataków DDoS jest szantażowanie samą możliwością ich realizacji. Coraz częściej zdarza się również, że tego typu działania realizowane są na zamówienie konkurencji. Szczególnie jeśli mówimy o kwestii usług i handlu internetowego, gdzie awaria ma poważne skutki wizerunkowe i finansowe. Zapotrzebowanie na tego rodzaju cyberprzestępcze usługi doskonale napędza podziemny rynek, rozwijane są również odpowiednie techniki. Jak wynika z analizy zrealizowanej przez firmę Kaspersky Lab w drugiej połowie 2011 r., siła przeciętnego ataku DDoS wzrosła o 57% w porównaniu z zestawieniem z początku wspomnianego roku. Natężenie współczesnych ataków na dużą skalę nierzadko osiąga już nie kilka, ale kilkadziesiąt Gbps, a angażowane są w nie setki tysięcy komputerów. Ponadto, coraz częściej zaawansowane ataki ukierunkowane są na warstwę aplikacyjną.

Obecna skala zjawiska ataków DDoS powoduje, że nawet zwyczajna strona bloga czy wizytówka firmowa może zostać pośrednią ofiarą poważniejszego przedsięwzięcia cyberprzestępców. Doskonale pokazuje to ostatnia awaria jednej z popularniejszych firm hostingowych na rynku. Chodzi konkretnie o awarię serwerów udostępnianych pod marką Nazwa.pl, po której firma wydała oświadczenie, że przyczyną całego zajścia był właśnie atak zewnętrzny typu DDoS. Z doświadczeń systemu monitorowania dostępności i szybkości działania serwerów i stron www Monit24.pl wiemy, że obecnie polskie serwery coraz częściej stają się ofiarami zmasowanych ataków. Przeciążające zasoby połączenia pochodzą z najróżniejszych zakątków świata. Niestety z tego typu działaniami trudno sobie radzić. W tej kwestii można jednak realizować szereg działań, które pozwalają na minimalizowanie strat. Pomijając pierwszą i najważniejszą kwestię optymalizacji zasobów, do dobrych praktyk ochrony należy również odpowiednie testowanie infrastruktury oraz system wczesnego ostrzegania. Niemniej, póki co nie ma w tej kwestii rozwiązania gwarantującego ochronę i często jedyne co mogą zrobić administratorzy, to przeczekać atak DDoS.

Autorem wypowiedzi: Tomasz Kuźniar, Prezes Zarządu Monit24.pl.

Wiadomości świat Kino domowe Artykuły biurowe Dogging Reklama laski Odloty